Konopie włókniste – powrót do korzeni i technologiczny przełom w jednej roślinie! HEMPOLAND

Na Żuławach od kilku lat funkcjonuje prężnie działająca firma zajmująca się kontraktacją i przetwórstwem konopi włóknistych. Co ciekawe, w zlokalizowanym pod Elblągiem zakładzie, na bazie roślin uprawianych przez naszych rodzimych rolników, powstają ekstrakty z konopi eksportowane m.in. do Szwajcarii, Holandii, a nawet… Wietnamu!

Plantacje konopi były stałym elementem polskiego krajobrazu przez całe stulecia. Pole konopi znaleźć można u Mickiewicza na planach Soplicowa, a o dobroczynnym wpływie „oleum konopnego” wspominał u Sienkiewicza sam Zagłoba. W połowie XX-wieku roślina ta uprawiana była na przeszło 30 tysiącach hektarów (więcej niż dziś w całej Unii Europejskiej), a w niektórych obszarach pod uprawę konopi przeznaczonych było ponad 2% gruntów ornych. Jednym z takich regionów były właśnie Żuławy, gdzie od 2014 roku funkcjonuje firma HemPoland – pierwsza prywatna firma, która otrzymała pozwolenie na skup konopi włóknistych na terenie całego kraju.

Konopie są rośliną, która jest niejako na nowo odkrywana przez przedsiębiorców i rolników na całym świecie. Włókna i paździerze konopne znajdują nowe zastosowania w przemyśle – jako surowiec budowlany, do produkcji biokompozytów, celulozy, a nawet naturalnych plastików. Ziarno konopne zyskuje z kolei popularność jako tzw. „super-food”, czyli żywność o bardzo wysokich parametrach zdrowotnych. Polska firma znalazła jeszcze jedno zastosowanie – z całych, starannie wyselekcjonowanych roślin, tworzą bogate w naturalne kannabinoidy olejki, dostępne w całej Europie jako suplement diety. Środki te z powodzeniem stosowane są przez lekarzy jako wsparcie terapii bardzo szerokiej gamy schorzeń, od epilepsji, przez migreny po bóle i nudności przy chorobach nowotworowych! Co ciekawe, do produkcji tych preparatów wykorzystywana jest innowacyjna technologia ekstrakcji dwutlenkiem węgla w stanie nadkrytycznym, a znajdująca się w podelbląskiej wsi dedykowana konopiom aparatura jest unikalna na skalę światową. Taki obraz polskiego rolnictwa, polegającego na zaawansowanym przetwórstwie i wysokiej wartości dodanej, jest wzorem do naśladowania i receptą na poprawę sytuacji ekonomicznej na polskiej wsi.

Z punktu widzenia rolnika ta jednoroczna roślina posiada wiele zalet. Po pierwsze, jest niezwykle prosta w uprawie – nie wymaga bowiem żadnych zabiegów pielęgnacyjnych od zasiewów aż po zbiór (firma zabrania wręcz stosowania jakichkolwiek środków ochrony roślin). Siew odbywa się w odpowiednio przygotowany grunt w połowie maja i jest gotowa do zbioru pod koniec września. Zdaniem rolników, znakomite rezultaty daje też stosowanie uprawy bezorkowej i pasowej. Warto wspomnieć, że doświadczenia firmy HemPoland z poprzednich lat umożliwiają rolnikom przeprowadzenie zbioru konwencjonalnym kombajnem zbożowym, bez konieczności inwestowania w specjalny sprzęt. Uprawiane tradycyjnie na polskich ziemiach odmiany sięgały 4-5 metrów, co praktycznie uniemożliwiało zbiór zmechanizowany. Stosowane przez polską firmę odmiany wybrane zostały spośród kilkudziesięciu dostępnych szczepów – ich wysokość nie przekracza 2-2,5 metra, co znakomicie upraszcza technikę zbioru. W ubiegłym sezonie w ten sposób z powodzeniem zebrane zostały konopie z ponad 500 hektarów, ze średnim plonem powyżej 1 tony ziarna z hektara.

Wielu rolników zwraca jeszcze uwagę na inne korzyści – ze względu na rozwiniętą strukturę korzeniową, konopie poprawiają strukturę gleby, na której rosną. Umożliwia to również „wyciąganie” z głębszych pokładów zmagazynowanych tam składników odżywczych, w szczególności potasu, fosforu i mikroelementów, pochodzących z nawożenia w poprzednich sezonach, a które to znajdują się poza zasięgiem zbóż, rzepaku czy kukurydzy. Z tych powodów konopie wielokrotnie wykorzystywane były do tak zwanej fitoremediacji, czyli przywracania skażonych czy zaniedbanych gruntów do produkcji rolnej.

Nowe zasady liczenia dopłat z agencji, wymuszające na większych gospodarstwach stosowanie 2 lub 3 różnych kultur, sprawiły, że konopie znalazły się w płodozmianie jako doskonałe uzupełnienie do spełnienia warunków zazielenienia. Czynnikiem zachęcającym rolników do uprawy konopi są też dopłaty uzupełniające, które sięgać mogą nawet 200 euro do hektara. Warto przy okazji wyjaśnić, że uprawa konopi włóknistych nie ma żadnego związku z marihuaną, czyli konopiami indyjskimi. Przy kontraktacji stosuje się jedynie wpisane do europejskiego wykazu odmiany, w których stężenie substancji narkotycznej (THC) wynosi mniej niż 0,2%. Dzięki temu nie ma najmniejszego ryzyka, aby uprawiane przez rolników rośliny mogły być wykorzystane w celach odurzających.

Konopie stanowią znakomity wybór dla rolników ceniących sobie wartości ekologiczne. Choć pomimo starań zainteresowanych firm i rolników konopie nie są natomiast niestety wpisane na listę roślin ekologicznych, co póki co uniemożliwia korzystanie z programu dopłat do ekologii przy ich uprawie. Jest jednak nadzieja, że już w 2018 roku sytuacja się zmieni i w kolejnych sezonach będzie można korzystać z pełni dobrodziejstw, jakie niesie uprawa tej wszechstronnej rośliny w gospodarstwach ekologicznych. Jednym z takich czynników jest fakt, że konopie są niejako „naturalnym herbicydem”. W przypadku zastosowania odpowiednio gęstej obsady (minimum 100 roślin na metr kwadratowy, tj. około 20 kg materiału siewnego na hektar), szybki wzrost wegetatywny sprawia, że tworzy się gęsty łan odbierający chwastom dostęp do światła. W ten sposób skutecznie poradzić sobie można nawet z trudnym do zwalczenia zachwaszczeniem bez użycia jakichkolwiek niedopuszczonych w ekologii środków.

Choć przepisy regulujące uprawę konopi mogą wydawać się skomplikowane (niezbędna jest współpraca z urzędem gminy, urzędem marszałkowskim i Ministerstwem Rolnictwa), wszystkie formalności bierze na siebie firma kontraktująca – jedynym wymogiem rolnika jest złożenie przygotowanego kompletu dokumentów u siebie w gminie. Należy jednak pamiętać, że ze względu na procedury oraz konieczność rezerwacji materiału siewnego, decyzję o uprawie należy podjąć najpóźniej we wrześniu-październiku poprzedzającego roku.

Na rok 2018 firma stawiała rolnikom wysokie wymagania – niezbędne do podjęcia współpracy było przeznaczenie pod uprawę minimum 25 hektarów, a plantacja musiała znajdować się najdalej 100 km od siedziby firmy. Jak udało się ustalić pracownikom SIR, od następnego sezonu przewidywane są zmiany, które znakomicie ułatwią uprawę konopi również w mniejszych gospodarstwach, bez względu na położenie geograficzne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *